Pomarańczowy Festiwal
Posted on 30 czerwca 2011 | 103 responses
Wielu pewnie zaprzeczy, ale i wielu przyzna mi rację, przynajmniej po części, że przez 2 dni na 1 scenie Orange Warsaw Festival można było usłyszeć więcej utytułowanych artystów niż przez 4 dni na 6 scenach Heineken Opener Festival. Nie ciekawszych, ale bardziej utalentowanych. Bo poza Princem, Coldplay, M.I.A, Primusem i PULP line’up Openera nie prezentuje się tak okazale jak w poprzednich edycjach. Dlatego cały czas się jeszcze zastanawiam czy się wybiorę. Może tylko na Prince’a?
Tymczasem na Orange było naprawdę rewelacyjnie. Atmosfera była równie gorąca jak sięgająca w ciągu dnia 30 stopni temperatura. Pierwszego dnia zdecydowaną gwiazdą wieczoru była Skunks Anansie. Wokalistka Skin, sceniczny demon kipiący energią, zaraziła nią cały stadion. Było bardzo energetycznie. Piękne ballady przeplatane bardzo mocnym, agresywnym brzmieniem. Skunk Anansie są bardzo wszechstronni. Po nich tłum rozgrzał Moby. Na początku było ciekawie i klimatycznie, potem zrobiła się z tego trochę dyskoteka. Energia kilkunasto-, jeśli nie kilkudziesięciotysięcznego tłumu robiła jednak swoje i nie obyło się bez gęsiej skórki.
Drugiego dnia, po całkiem fajnym występie powracających po przerwie sióstr Sistars i imponującym koncercie zespołu Plan B, wysoko postawioną poprzeczkę przeskoczył z dużym zapasem Jamiroquai. Świetny wokal i fantastyczna energia wokalisty Jaya Kaya w połączeniu z rytmicznym brzmieniem jego orkiestry (zespół liczył chyba 15 osób – 2 gitary, klawisze, perkusja, bębny, 3 trąbki, 3 chórki, osoby sterujące nagłośnieniem) to prawdziwe sceniczne show. Wrzawy na bis jaką tłum zgotował zespołowi na koniec koncertu w życiu nie widziałem i nie słyszałem. Pełen stadion klaskający, piszczący, wydający indiańskie okrzyki (w nawiązaniu do wielkiego indiańskiego pióropusza na głowie lidera zespołu). Ogromna dawka pozytywnych emocji.
Po wylądowaniu w Gdańsku kolejny pozytywny widok. Wielki, nowoczesny, nowy terminal w bardzo zaawansowanym stadium budowy. Terminal ma być gotowy na EURO2012. Jak będzie wyglądał można zobaczyć tutaj:
http://www.airport.gdansk.pl/investments/new-terminal-t2
Wstydu nie będzie! Oby tylko za 5 lat nie okazało się, że jest za mały:)
Lato! Lato przyszło!
Posted on 26 czerwca 2011 | 102 responses
A wraz z nim znowu festiwale, koncerty – ale i zwykłe spacery.
<img src="
” alt=”" />
Po Festiwalu Filmowym
Posted on 26 czerwca 2011 | 124 responses
Właśnie wróciliśmy z kina. Na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni obejrzeliśmy sporo, ale Linczu akurat nam się nie udało. Postanowiliśmy więc nadrobić tę zaległość. Film grają już tylko w Kameralnym na Długiej. Szczerze mówiąc, mimo, że i obraz i dźwięk nie tak czysty i donośny jak w multipleksie, to urok dużo większy. Stare skrzypiące fotele, zapach starego drewna i praktycznie zawsze prawie pusta sala. Jakoś tak przytulnie, kameralnie:)
Lincz wbija w fotel. Tym bardziej, że nie jest fantazją scenarzysty, ale historią napisaną przez życie. Terroryzowani i zastraszani mieszkańcy małej mazurskiej wsi, pozostawieni przez bezczynną policję samym sobie, sami wymierzają sprawiedliwość. Trochę zabrakło mi wielopoziomowości bohaterów, prosty podział na dobrych i złych, za mało dwuznaczności. Broni się jednak sama historia. W tę aż trudno uwierzyć. Tym, którzy już obejrzeli film, polecam reportaż na wyborcza.pl, o tym co naprawdę wydarzyło się we Włodowie: http://wyborcza.pl/1,75478,2815050.html
Na FPFF obejrzeliśmy 9 filmów. Daas, Italiani, Ki, Kret i Lek wysokości w ramach konkursu głównego, Heniek, Mój biegun i Z miłości w cyklu Panorama Polskiego Kina i rumuński Wtorek po świętach z Panoramy Europy Środkowo-Wschodniej. Nie będę recenzował tu wszystkich, pozwolę sobie natomiast polecić Wam kilka z nich i zdecydowanie odradzić jeden. Nie idźcie na Italiani. W jaki sposób trafił do konkursowej, najlepszej z założenia 12-stki, nie mogę pojąć. Potrafię docenić piękne zdjęcia i mroczny klimat czy zrozumieć próbę niekonwencjonalnego pokazania emocji i relacji międzyludzkich, ale tempo wydarzeń, kompletny brak napięcia i wiejąca z ekranu jak porywisty halny nuda są nie do zniesienia. Kilka osób wyszło po 20 minutach. My, podobnie jak cała reszta sali próbowaliśmy dać filmowi szanse i wytrwać do końca. Kiedy scena, nie pozostawiała już wątpliwości, że jest końcową, widzowie nie czekali na napisy końcowe – cała sala ruszyła do wyjścia. Zdecydowanie nie polecam.
Zupełnie nie nudziłem natomiast na Ki, historii zwariowanej, roztrzepanej, ale sympatycznej i otwartej młodej matki, której niedojrzałość jest przyczyną wielu perypetii. Miejscami dramatyczna, miejscami zabawna opowieść, ze świetną rolą Romy Gąsiorowskiej, która za tę rolę otrzymała Złote Lwy, nie sili się na wysoką sztukę, za to skłania do refleksji i bawi jednocześnie przez bite 90 minut. W kategorii rozrywka nie ma sobie równych Heniek. Czarno-biała, przewrotna komedia, mi troszkę przypominająca tempem i narracją Przekręt. Dużo tajemnicy, dużo zagmatwanych wątków, świetna, niemal wszechobecna muzyka i duża dawka inteligentnego humoru. Niesamowite, że to film niezależny, który powstał bez pieniędzy. Wszyscy pracowali za darmo, sprzęt użyczony. Niewiarygodne, że powstało z tego naprawdę niezłe kino. Gorąco polecam również film Mój Biegun, niesamowitą historię Jasia Meli, najmłodszego w historii zdobywcę obu biegunów w ciągu jednego roku. Jaś jest niepełnosprawny, a jego życie to splot traumatycznych przeżyć, skomplikowanych relacji z ojcem i walki z własnymi słabościami. Łatwo wzruszającym się zalecam zaopatrzenie się w dużą ilość chusteczek.
Główną nagrodę zgarnął Essential Killing Jerzego Skolimowskiego. Nie widziałem, więc nie będę oceniał tej decyzji, ale od wielu osób słyszałem raczej mało pochlebne opinie. Bardzo cieszy mnie Nagroda dla Najlepszej Aktorki Pierwszoplanowej dla świetnej Romy Gąsiorowskiej, Srebrne Lwy dla Sali Samobójców i wyróżnienie Czarnego Czwartku. A moja subiektywna ocena wygląda tak:
Ki 8,2
Heniek 8,0
Mój biegun 7,8
Lęk Wysokości 7,6
Wtorek po świętach 7,5
Z Miłości 7,5
Daas 7,0
Kret 6,0
Italianni 3,0
A tu sesja czai się za rogiem…
Posted on 19 czerwca 2011 | No responses
…ale żeby jeszcze złapać ostatnie chwile przed, korzystam do woli:)
<img src="
” alt=”" />
Kaszuby welcome to!
Posted on 12 czerwca 2011 | 106 responses
Kaszuby – tak blisko Gdańska, a jakby inny świat. Lubię pojechać tam w wolnej chwili, choć na kilka godzin. Tym razem odwiedziłam po raz pierwszy zamek w Łapalicach – nieukończoną współczesną budowlę. Wygląda imponująco – i mam nadzieję, że właścicielowi uda się kiedyś go skończyć.
<img src="
” alt=”" />
Kaszuby to też wędrówki piesze między małymi wioskami. Trasa z Łapalic do Mokrych Łąk była wyjątkowo malownicza.
<img src="
” alt=”" />
A droga prowadziła do Sianowa, w którym mieści się arcyciekawy kościółek. Robi wrażenie – szczególnie zegar na wieży.
<img src="
” alt=”" />
Później powędrowałam do Mirachowa, gdzie stoi stary dworek. W prawdzie jest już niezamieszkały, ale nadal zadbany – ludzie z pobliskiego domku zamiatali właśnie obok i podlewali kwiaty na ganku.
<img src="
” alt=”" />
A na koniec – Palestyna! Mała wioska, która leży w pobliżu innej – Ameryki:) A w Palestynie kilka domków na zboczu górki i piękny widok na pobliskie jezioro.
<img src="
” alt=”" />
Pogoda zachęca do takich jednodniowych wycieczek, więc w następnej notce też pewnie co nieco o następnych wspomnę.
Tyle alternatyw na to lato!
Beata
Festiwale
Posted on 10 czerwca 2011 | 65 responses
Ruszył 36 Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W poniedziałek zakupiliśmy wejściówki na całą imprezę i zaliczyliśmy już pierwszy film – ‘Z Miłości’, wstrząsającą, choć momentami zabawną, historię młodego, borykającego się z problemami finansowymi małżeństwa, które, by sobie z nimi poradzić, postanawia jednorazowo wystąpić w filmie porno. To tragiczne w skutkach wydarzenie stanowi tło ludzkiego zagubienia, wyobcowania, skrzywienia moralnego i ciemnych zaułków ludzkiej duszy, w których niektórzy zabłądzili na dobre. Nieczyste, zagubione ludzkie karykatury w brudnym świecie taniego porno. Bardzo smutny, ale realistyczny obrazek. Polecam.
W tym roku o Złote Lwy walczy zaledwie 12 filmów. Będziemy próbować zobaczyć większość z nich, poza Salą Samobójców i Czarnym Czwartkem, które już widzieliśmy. Z pozakonkursowego cyklu ‘Panorama Polskiego Kina’ zobaczymy grany już w kinach i zbierający dobre recenzje ‘Lincz’ oraz rumuński dramat obyczajowy ‘Wtorek po świętach’ w ramach cyklu ‘Panorama Europy Środkowo-Wschodniej’. Czas wolny między seansami wypełnimy krótkimi pokazami kina niezależnego. Prawdziwa filmowa uczta!
A już w następny weekend 17-18.06 Orange Warsaw Festival. Moby, Jamiroquai, Skunks Anansie, The Streets. A niedługo potem Heineken Opener. Będzie się działo!
Tygodniowa migawka
Posted on 5 czerwca 2011 | 173 responses
Do Trójmiasta przyjechała podróżnicza nyska! Galeria w Nysce!
<img src="
” alt=”" />
Cała Polska Chodzi Boso – akcja w Trójmieście:
<img src="
” alt=”" />
Stogi – czuje się już sezon:
<img src="
” alt=”" />
Cała Polska Chodzi Boso – kino na plaży:
<img src="
” alt=”" />
DC Drama – “Sieroty” w Teatrze Żak:
<img src="
” alt=”" />
Film, teatr, koncert dobre na absurd
Posted on 3 czerwca 2011 | No responses
W gąszczu otaczającego nas absurdu, nic tylko zamknąć uszy na to co bez sensu i to na co wpływu nie mamy. Ale jak tu zachować spokój, gdy wąsaty motorniczy na położoną piątkę rzuca gburowate 2,80. Odliczone ma być! Akurat miałem, widzę że faktycznie napisane czarno na białym, że trzeba mieć dokładną kwotę. Myślę sobie, że dziwne mają zasady w tej Warszawie, do tego za konsolą frustrat. Luz. Ale gdy to samo spotyka mnie po paru dniach w Gdańsku, a ja nie mam odliczonej tym razem kwoty, Pan motorniczy znowu ma wąs i ma mnie głęboko w nosie, to ja wysiadam. Nie dosłownie, bo dotrzeć do centrum muszę, ale przestaję zachowywać spokój. Olewam wąsacza i bilet i jadę na gapę. I w głowę zachodzę, co to za wymysł, by na bilet mieć odliczoną kwotę. Czy to za duży dla motorniczego wysiłek, by poza wciskaniem pedału gazu i hamulca, wydawać resztę? Z pewnością nie. Czy to zagraża bezpieczeństwu? – nonsens. Bo motorniczy liczyć nie umieją? – przesada. Googluję temat i dowiaduję się, że ma to zniechęcić pasażerów do zakupu biletu w tramwaju, bo to z kolei powoduje opóźnienia. No tak najłatwiej. Zamiast wprowadzić nowoczesne technologie typu płatność smsem czy automaty biletowe, przewoźnicy wolą uprzykrzyć nam życie. To już lepiej biletów w tramwajach w ogóle nie sprzedawać.
Do tego PKP na okres największego zapotrzebowania na swoje usługi zmienia rozkład tak, by podróż z Gdańska do Warszawy trwała nie 5 czy 6, ale aż 7 godzin. A wszystko w związku z remontami torowisk. Cel słuszny, bo dzięki nowym torom, nowoczesne pociągi będą w stanie przetransportować nas na tej trasie w zaledwie 2:40. Tylko czy do takiego czasu przejazdu i osiągania prędkości rzędu 160 km/h potrzebne są superdrogie i superszybkie pociągi Pendolino? Eksperci twierdzą, że nie i rekomendują 2 razy tańsze pociągi, które również zapewniają podobne osiągi. Co z tego, że Pendolino pruje 270km/h skoro nasze tory pozwolą jedynie na 160 km/h? Czyżby ten sam niereformowalny typ osobowościowy zarządzał PKP i miejskimi przewoźnikami? Ten sam, który trwoni nasze pieniądze w ZUS czy Poczcie Polskiej? To ten sam niereformowalny typ na czele niereformowalnej organizacji. Nic tylko sprywatyzować, bo ludzie jednak dużo lepiej dbają o swoje niż o czyjeś.
Spokój ducha przywróciła mi sztuka. Nie ma jak dobry film czy muzyka. Na chwilę zapomnieć można o największym nawet absurdzie. Może nie do łez, może nie do rozpuku, ale jednak rozbawiła nas komedia pt. ‘Łup’ na scenie kameralnej Teatru Wybrzeże. Przezabawna historia, w której poza policjantem, mężem, synem, jego przyjacielem i pielęgniarką zmarłej żony i matki, główną rolę grają jej zwłoki. Rewelacyjni aktorzy z Mirosławem Baką na czele i przezabawny scenariusz na dobre 1,5h oderwały mnie od rzeczywistości. Polecam wszystkim amatorom teatru, poszukującym lekkiej, przyjemnej i nieskomplikowanej sztuki.
Dużo bardziej skomplikowana jest osobowość Tomasza Kota w schodzącym już z ekranów kin ‘Erratum’. Trudne relacje ojciec-syn pięknie sportretowane, świetnie zagrane i zakończone gorzkim, ale chyba jednak na swój sposób optymistycznym finałem, nie pozostawiają obojętnym. Tu chyba jeszcze bardziej niż na’Łupie’ odpłynąłem w mistrzowsko wykreowany przez Kota świat głównego bohatera ‘Erratum’.
A najbardziej spontaniczną formą obcowania ze sztuką był koncert Dżemu z okazji Neptunaliów na Campusie UG. Jak się okazuje, nie trzeba pchać się pod scenę. Wystarczy wyjść na balkon. Muzyka niesiona przez wiatr po przebyciu 1-2 kilometrów nadal brzmi jak muzyka. I niedrogo:)
Trójmiejska migawka
Posted on 29 maja 2011 | 64 responses
Się wydarza… Sopot jeszcze chwilę przed sezonem…
<img src="
” alt=”" />
“Vera” w Teatrze Atelier w Sopocie
<img src="
” alt=”" />
Spotkanie z autorką książki “szczęśliwi rodzice, szczęśliwe dzieci” w GWP Uzdrowisko
<img src="
” alt=”" />
Projekt Podróż – spotkanie na temat podróży z dziećmi Gośćmi byli Jarek i Jola Kaniowie wraz z dziećmi.
<img src="
” alt=”" />
Filmowy tydzień
Posted on 24 maja 2011 | 61 responses
Ostatni tydzień bez przesady mogę nazwać filmowym. ‘Między światami’, ‘Tożsamość’ i ‘Piraci z Karaibów’ w kinie, ‘Mroczny Rycerz’ i ‘127 godzin’ na DVD. W większości był to mile spędzony czas.
Portret zmagającego się ze smutkiem po śmierci synka małżeństwa w ‘Między Światami’ jest poruszający. Nie ma tu wielkich zwrotów akcji, niewiele się dzieje. Jednak w połączeniu z rewelacyjną grą Nicole Kidman, nagrodzonej za tę rolę Oskarem, i Aarona Eckharta, ta leniwie płynąca fabuła bardzo wciąga. Smutek, cierpienie i złość głównych bohaterów równoważy delikatny humor. Pięknie sportretowany kadr zmagań dwójki ludzi z tragedią z przejmującymi, oskarowymi rolami.
Tak jak nieświadomy kunsztu aktorskiego w Między Światami, tak już z pełną świadomością oskarowej roli Heatha Ledera, sięgnąłem po Mrocznego Rycerza. Fabuła trochę naciągana, ale to adaptacja komiksu, więc można na to przymknąć oko. Cała reszta natomiast fenomenalna – sceny akcji, efekty specjalne, świetna muzyka, no i oczywiście niesamowity Joker w wykonaniu Ledgera, choć Christian Bale jako Batman również na bardzo wysokim poziomie. Podobne odczucia mam w stosunku do Piratów z Karaibów. Tu również przerysowana komiksowa fabuła broni się dzięki świetnym efektom specjalnym, kostiumom, rewelacyjnemu Deppowi oraz sporej dawce humoru. Ponieważ dla mnie najważniejsza jest jednak fabuła, raczej nie sięgnę po poprzednie części, których nie oglądałem.
Mocnych wrażeń dostarczył mi natomiast ostatni film Danny’ego Boyle’a ‘127 godzin’. Oparta na prawdziwych wydarzeniach historia Arona Ralstona, uwięzionego pod skałą na pustkowiu z dala od cywilizacji i jakiejkolwiek pomocy, mrozi krew w żyłach, ale także dodaje wiary w siłę ludzkiej woli. Niby nic się nie dzieje, bo przez większą część filmu jego jedyny bohater jest unieruchomiony, a jednak film ma swoje tempo i napięcie, a nowatorskie zdjęcia, sprawiają, że widzimy nie tylko to co dzieje się z Aronem, ale również to co dzieje się w jego głowie. Do tego świetna gra aktorska Jamesa Franco i piękne krajobrazy, dzikiej i niebezpiecznej przyrody. Film podnosi na duchu, bo pokazuje, jak wiele jesteśmy w stanie przetrwać, jak silni potrafimy być w sytuacjach zagrożenia i jak pozytywnie potrafią one nas wpływać.
Zdecydowanie najsłabszą pozycją na mojej zeszłotygodniowej liście przebojów jest ‘Tożsamość’ z Liamem Neesonem. Liczyłem na rozrywkę na poziomie świetnej ‘Uprowadzonej’, a dostałem mocno naciąganą fabułę. Głównym bohaterom wszystko się udaje, coraz bardziej zagmatwaną historię wieńczy zaś zakończenie, w które ciężko uwierzyć. Mimo wartkiej akcji, wszystko jakoś mało wiarygodne. W przeciwieństwie do ‘Uprowadzonej’ tego nie kupuję.
Moja skromna, subiektywna ocena: ‘127 godzin’ i ‘Między światami’ – 8.0, ‘Mroczny Rycerz’ – 7.2, ‘Piraci z Karaibów’ – 7,0, ‘Tożsamość’ – 5,5.








